Revolution Pro „Uprising” 2/10/15 @ York Hall, London

Wybrałem się na trzeci wypad do UK w charakterze oglądania wrestlingu. Ten był dłuższy od poprzednich, gdzie zwykle przyjeżdżałem wieczorem i wracałem na drugi dzień rano, także aby tym razem zobaczyć co nieco więcej postanowiłem spędzić tam trzy dni – od 2 do 4 października. Mając za sobą już dwie takie wycieczki do hali York Hall w Bethnal Green, gdzie odbywało się piątkowe ‚Uprising’ ogarnięcie się pierwszego dnia na galę i z powrotem było przysłowiową bułką z masłem. Nieco więcej emocji związanych z transportem było w sobotę, bo hostujące event ‚Global Wars UK’, Reading znajduje się skromne ok. 60 kilometrów od centrum Londynu… No, ale cóż. Do odważnych świat należy! :P

Jako, że tym razem były to dwie gale, to postanowiłem nieco pociąć koszty. Darowałem sobie foty z wrestlerami (byłem sam, a pytani losowo ludzie nie przykładają się do drogich zdjęć) i nie bookowałem jednoosobowego hotelu, tylko ulokowałem się w hostelu w pokoju na… 17 osób. oO Jak ciąć, to ciąć. :D Nieco się obawiałem tylu osób w pokoju i trzypiętrowych łóżek (nawet nie wiedziałem, że można aż tyle ich nałożyć na siebie!), ale dzięki temu zaledwie kilka dni przed wypadem mogłem zabookować taki hostel na dwie noce w cenie jednoosobowego hotelu zamawianego ze sporym wyprzedzeniem. Łóżka te nie były zresztą takie złe – trafiłem na takie, gdzie były tylko dwa piętra. Co prawda wylądowałem na górze – nie lubię tego – ale były barierki wokół, także luzik. Ludzie też nie przeszkadzali sobie i starali się traktować z szacunkiem. Ogólnie super motyw z czymś takim – do dyspozycji kuchnia, palarnia, salon z kanapami i tv. Można było tam wyjść, poznać nowych ludzi i się z nimi porządnie napić. 😛

Bilety wydrukowane – na pociągi w jedną i drugą stronę oraz gale (musiały być na papierze, skanery nie obsługiwały biletów w telefonie). Ładowarki, okablowanie, switcher na gniazdka UK, akumulatory do telefonu (muszą być, bo nawigacja w obcym mieście to podstawa, a mocno męczy baterie smartfona), zapas fajek… Okej, można jechać. Piątek – ruszam pociągiem z Brukseli o 13 i tnę prosto na stację Saint Pancras International w centrum Londynu. Jestem tam nieco przed 14 (podróż dwie godziny, ale jest inna strefa czasowa). Ruszyłem najpierw po kartę sim sieci Lebara. Wedle różnych zestawień internetowych ta sieć wypada najtaniej. Starter kosztował mnie 5£, następnie doładowałem za 10£ konto. Nie jest to tanie, ale pakiet który na pewno wytrzyma cały pobyt, tj. 1 GB transferu danych kosztuje 7.5£. Poprzednim razem miałem 500 mb i padło po jednym dniu, także wolałem się zabezpieczyć. Po zakupie szybkie dłubanie w telefonie i już można cieszyć się internetem i dostępem do map. Przy okazji jakaś babka nazwała mnie dupkiem tylko za to, że stałem obok jak to nazwała „jej” barierek. I to dwa razy. oO No cóż, nawigacja jest także prosto do hostelu – mogłem to co prawda zrobić dopiero po gali, ale wolałem poznać najpierw drogę z dworca do hostelu (co prawda zaledwie ~500 metrów, ale zawsze), by być pewnym, że znam drogę powrotną do łóżka. :P No i warto było też zostawić niepotrzebne rzeczy, by nie nosić przeładowanego plecaka przez cały Londyn. Było tam dosyć spartańsko, obsługiwał jakiś drobny typu z długimi włosami i nastoletnim wąsem, do tego głaszcząc co chwilę swojego grubego kota (który był maskotką całego hostelu). Trudno, jaka cena taka obsługa. :P Piątkowa gala zaczynała się o 19.30 (18.30 otwarcie drzwi), ale udałem się w tym kierunku już gdzieś po 15. Podjechałem pociągiem do stacji nieopodal Bethnal Green, po czym miałem jakiś kilometr spaceru i duuużo czasu. Po drodze wstąpiłem to sklepu jakichś ciemnoskórych, gdzie mięli oczywiście polskie piwo, także ogarnąłem prowiant na to, by umilić sobie oczekiwanie. Czekałem w Bethnal Green Gardens, który znajdował się może z 50 metrów od hali. Świetny park muszę powiedzieć, gdzie biegało wiele wewiórek, nie bojących się ludzi jak gołębie… Super sprawa. :D Czas minął szybko i czas na galę…

RPW/NJPW ‚Uprising’ 2/10/15 @ York Hall, London

1znpqas.jpg

Po długim oczekiwaniu w kolejce w końcu wpuścili nas do środka. Znany już wystrój, tłum, wrestlerzy sprzedający swój stuff, autografy i foty – m.in. AJ Styles. Najpierw poszukałem swojego miejsca – tym razem pierwszy rząd. Okazało się, że na siedzeniu każdy miał ulotkę z free trialem NJPWorld na 30 dni… Mało kto to zbierał, także ogarnąłem niezły plik takich trialów, mogę się podzielić. :D Po odnalezieniu miejsca i pozostawieniu swoich rzeczy zrobiłem standardowy obchód wokół merchandise, ale miałem zamiar okroić swoje zakupy tym razem – jedynie poprzeglądać i ewentualnie kupić coś ciekawego następnego dnia w Reading. Wybiła 19.30 i gala się rozpoczęła…

The Revolutnists (James Castle & Sha Samuels) vs. TenCozy (Hiroyoshi Tenzan & Satoshi Kojima)

Revolutionists otwarli z mikrofonem, prowokując publikę i oferując open challange na który odpowiedzieli… TenCozy! Byli zapowiadani na sobotę, ale nie na piątek, także było to miłe zaskoczenie. Ogólnie walka dupy nie urwała, że tak się wyrażę, ale fajnie było pooglądać weteranów New Japan, których darzę sympatią. O dziwo przegrali to spotkanie.

ACH vs. Martin Kirby

Dosyć przyjemne spotkanie z perełką ROH, ACH. Zrobili kilka humorystycznych akcji i ogarnęli w dalszej części spotkania kilka mocniejszych ciosów. Ring ostatecznie zwycięsko opuścił brytyjczyk, Kirby, a publika chciała więcej i więcej… ;)

 

Big Damo vs. Shinsuke Nakamura

WOW! Zaczęli budować te spotkanie podczas mojego ostatniego pobytu w Londynie, długo było czekać, ale ostatecznie nie zawiedli. Entrance Nakamury cała hala spędziła na stojąco, mega emocje i radość z możliwości oglądania go po raz drugi w akcji. Walka była świetna, trochę powoli się rozkręcała i początkowo nie dbali o publikę przez co bywało cicho (poprzednio, przy walce Nakamura vs. Strong z ‚Summer Sizzler’ krzyczeliśmy wszyscy cały czas, ale z czasem gdy zaczęły się sypać coraz to konkretniejsze movesy wszyscy co chwilę podbijali się z miejsc i krzyczeli ile w gardle sił. Było kilka naprawdę mocarnych wymian, jak np. DDT Damo na Nakamurze, gdzie Shinsuke srogo uderzył głową o matę. Końcówka pyszna, czyli potrójne BOMA-YE – z narożnika i dwa z rozbiegu, które rozłożyły olbrzyma na łopaty. Super. :>

Hiroshi Tanahashi & Jushin Liger vs. Kazuchika Okada & Gedo

Można się było poczuć jak na gali New Japan. Cały ten weekend miał taki feel, bo pełno było ich gwiazd, tale tutaj zaprezentowano gruby tag match wypakowany starsami mocnego kalibru. Wejściówki wszyscy oglądali na stojąco, donośnie dopingując, klaszcząc i tupiąc. Niesamowite było zobaczyć Okadę (jednego z moich ulubieńców) i legendę, Ligera! Chociaż show na początku skradł Gedo, który bawił się w komedio-heela i mówiąc proste „I am a super nice guy!” kupił tym publikę, to potem na ring wkroczył Okada i Tanahashi zwracając nasze chanty w ich stronę. Liczyłem na to, że Okada wykona rainmakera, do czego ostatecznie nie doszło. Na szczęście, następnej nocy połamał nim Ospreay’a. :P Szału ringowego nie było, ale oglądało się super dzięki światowej klasy obsadzie.

BOSJ 2015 Rematch: KUSHIDA vs. Kyle O’Reilly

Rewanż finału turnieju juniorów wyszedł miodnie! Od początku do końca postawili na mat wrestling, który w ich wykonaniu wypadał wręcz zjawiskowo. Świetne przejścia w submissiony w nawet najmniej oczekiwanych momentach. Potrafili zaskoczyć i nie nadaremno chantowlaiśmy ‚match of the night’ po połowie trwania tego spotkania. Finish mógł być nieco lepiej ogarnięty, ale tak czy siak – podobało mi się… i to bardzo. ;)

Mark Haskins vs. Tetsuya Naito

Naito wszedł cały odziany w garnitur i powoli go zdejmował, bawiąc się w swoje heelowe zagrywki, które podobno przyciągnął z Meksyku. Coś tam się działo, ale szczególnie mnie to nie porwało.

Undisputed British Cruiserweight Title, No DQ: Josh Bodom © vs. Jimmy Havoc

Lubię Bodoma, który odwala świetną robotę jako cwany, czarny charakter. Nie spodziewałem się jednak nie spodziewałem się takiego widowiska. Zmagania wagi lekkiej kojarzą się zwykle z high flyingiem, tutaj jednak postawiono na zasady hardcore rules i pobawili się w obijanie siebie naokoło ringu, okładanie różnymi broniami – patelniami, krzesłami, wbijaniem zszywaczy, szpilkami, a nawet ogromnym monitorem. :D Nie widziałem czegoś takiego na żywo jeszcze, także spory pozytyw!

Undisputed British Heavyweight Title: AJ Styles © vs. Marty Scrull vs. Will Ospreay

 

Po takiej gali ciężko było odpalić dobry main event, który mógłby się jakoś wybić po takich świetnych walkach, jak Nakamura/Damo czy KUSHIDA/O’Reilly, ale ta trójka się o to starannie postarała! Bardzo dobry 3WAY, który nie polegał tylko na tym, że jedna osoba leży sobie poza ringiem i ogląda pozostałych, tylko postarali się o wiele akcji w których brała udział cała trójka. Niektóre spoty – jak WYSOKIE loty Ospreaya, motyw w którym cała trójka okładała się kopniakami i AJ wykonał podwójny PELE KICK i końcówka super!

W pewnym momencie zaobserwowałem też coś, czego normalnie na nagraniach nie widać. W momencie gdy AJ był poza ringiem, delikatnie odsuwał barierki w stronę publiki. Za chwilę miały tam miejsce skoki poza ring, także widać było jak to skrupulatnie wszystko jest zaplanowane i jak doskonale muszą wszyscy współpracować, by ogarniać dla nas takie widowiska.

Od tej pory na gale w York Hall będę zabierał pierwszy rząd. Może to te 50£, ale widzi się wszystko, można poprzybijać piątki wrestlerom, no i… oglądając potem tę galę można na siebie spojrzeć. :P

Po wszystkim zawinąłem się pociągiem na dworzec główny Saint Pancras International. Była gdzieś 24, gdy tam dotarłem… Następnie skromny obchód po barach i do hostelu. Jest gdzie się tam w nocy porozbijać, ale samemu tak sączyć jakoś kiepsko. Może kiedyś z jakąś ekipą tam zarządzimy. ;)

Galę można pobrać na XWT. Nie namawiam do piractwa, pobrałem z oficjalnej strony, ale jeżeli ktoś ma ochotę to polecam ogarnąć ten event. Warto. To pierwsza część relacji, jak będzie czas i ochota, to opiszę też sobotnie ‚Global Wars UK’. Wiem, że i tak nikt tego nie czyta, ale przynajmniej sam mam później co wspominać… :>

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)