Chairshot #03 – Meltzer Driver

Pomyślałem, że warto odświeżyć cykl felietonów z serii ‚Chairshot’ z którym kiedyś wystartowałem i wycelować tytułowe krzesło w kolejny temat. Chodzi o osobę budzącą w światku wrestlingowym wiele kontrowersji, a mianowicie Dave’a Meltzera. Jest to dosyć niezwykły celebryta wśród osób zainteresowanych pro wrestlingiem, bo mimo, że nigdy nie założył ochraniaczy i ringowego stroju bądź nie brał udziału w jakiejś on-screenowej roli, to dla większości fanów jego imię i nazwisko brzmi znajomo.

Obstawiam, że większość słyszała o osławionym systemie pięciogwiazdkowym na którym generalnie wzoruje się od lat całkiem spora rzesza fanów tej rozrywki sportowej. Od kiedy regularnie śledzę branżowy ruch w sieci, a jest to już grubo ponad 10 lat, zawsze napotykałem się na różne wyzwiska i hejty lecące w jego kierunku. Głównie chodzi tutaj o jego system wystawiania ocen poszczególnym walkom, który od kiedy pamiętam wywoływał burzliwe, najczęściej żałosne, dyskusje. Ostatnimi czasy zauważyłem, że teksty tego typu przybrały na sile. Zaszufladkowano go w iście ekskluzywnej loży hejtów na topie, lecących od tak, po prostu, bo inni tak robią i to jest fajne. Postawiono go tuż obok zajebiście modnego kpienia z TNA i życzenia im od dawien dawna śmierci, czy fenomenu Romana Reignsa, który jakby się nie starał czy też jakich postępów by nie robił, to i tak jest chujowy, ble i nie wpasowuje się do kryteriów „Face of WWE” made by 15-letni SmartJanusz, który wrestling ogląda od szóstej klasy szkoły podstawowej i ma lepszy nos do biznesu, bo przecież już ogarnął, że to „nie jest na serio”, istnieją odkrywające wiele zagadnień dirtsheetsy i próbuje się załapać do pseudo elitarnej grupy smartassów i wie więcej od samego Vince’a Kej McMahona, który sam już nie wie co czyni i odpala mu palma do głowy na stare lata… :*

Najzabawniejsze jest to, że te osoby zdaje się nawet nie wiedzą dokładnie kim bohater tego felietonu jest, jaką pracę włożył w ten biznes i czym się tak do końca zajmuje. Wrestling Observer Newsletter? hmm, gdzieś może komuś obiło się o uszy, że coś takiego jest… Chyba tylko raczej z nazwy, bo przecież super rzetelne informacje czerpie się tylko z polskojęzycznych portali, które nie mają swoich ekskluzywnych źródeł, a jedynie podają tłumaczenia zagranicznych tłumaczeń – co ciekawe prawie zawsze nie podpisując kto jest rzeczywistym autorem tych czy innych rewelacji. Nikomu by przecież nie przyszło do głowy ogarnąć subskrypcję WON i przeczytać to, o czym pisze. Może ktoś machnął pdfa na lewo z torrentów, ale i tak nie przeczytał go całego. No, ale za to przecież trzeba by zapłacić i to jest po angielsku, a wrestling to może i moje hobby nad którym spędzam x-godzin dziennie siedząc na grupach czy oglądając różne gale wrestlingowe, ale przecież nie będę za to płacił. Bo wygodniej jest rżnąć swoją ukochaną rozrywkę na lewo od tyłu, przecież swojej złotówki do tego nie przyłożę. 🙂

Dave Meltzer – ur. 24 października 1959 – jest dziennikarzem,  autorem pierwszych publikacji na temat pro wrestlingu datujących na… 1971 rok, wydającym cyklicznie, tydzień w tydzień, Wrestling Observer Newsletter od 1983 roku. Również, co akurat wpadło mi podczas rozpędzania tych chairshotów, znajduje się w Lou Thesz Professional Wrestling Hall of Fame. System gwiazdkowy oceniania jakim się posługiwał stał się z czasem bardzo popularny. Pierwsza piątka padła 23 kwietnia 1984 (Dynamite Kid vs. Tiger Mask) i od tamtej pory blisko setka walk dostała się do tego grona. Rekordzistą jeżeli chodzi o udział w takiej randze spotkań jest niezapomniany, Mitsuharu Misawa (23 walki). Począwszy od 2017 roku, wprowadzono dodatkowe oczko w skali ocen i aktualnie pięć walk otrzymało notę powyżej wspaniałej piątki:

  • Mitsuharu Misawa vs. Toshiaki Kawada (3/06/94) – ****** (ustalona szóstką dopiero na początku 2017 roku)
  • Kenny Omega vs. Kazuchika Okada (4/01/17) – ******
  • Kenny Omega vs. Kazuchika Okada (11/06/17) – ******¼
  • Kenny Omega vs. Kazuchika Okada (12/08/17) – ******
  • Kenny Omega vs. Tetsuya Naito (13/08/17) – *****¾

 

Niniejszy felieton nie ma na celu wysławiania Meltzera pod niebiosa. On ma swoje wady. Owszem, trafi mu się rzucić jakiś „potwierdzony” news, który nie przekłada się później na fakty. Jego oceny nie są idealne. Sam na przykład często się z nimi nie zgadzam i oceniam różne spotkania niżej bądź wyżej od niego. Warto w tym wszystkim jednak pamiętać o kilku sprawach – On jest tylko człowiekiem i tak jak jakikolwiek inny profesjonalny recenzent/krytyk stara się przedstawiać obiektywne oceny. Czy takie oceny istnieją? Każdy recenzent doda coś od siebie, jakąś nitkę subiektywnej opinii. Nic nigdy nie jest do końca czarne, ani białe. Tego się nie da uniknąć. Mimo wszystko warto zdać się na jego doświadczenie i wiedzę, bo mało jest osób, które byłyby w stanie podać tyle faktów z pamięci od zaraz czy przestudiować tyle setek tysięcy(?) godzin materiału, co on od kiedy się tym zajmuje. To, że się z nim nie zgadzasz, nie oznacza, że musisz od razu wieszać na nim psy za taki czy inny rating, bądź zarzucać faworyzacje jednej federacji czy grupy kosztem innej, dodając przy okazji kilka bezpodstawnych i obraźliwych epitetów.

Przydałoby się trochę szacunku i pokory, bo jest to człowiek, który poświęcił swoje życie zawodowe czemuś, co skoro oglądasz/oceniasz wydaje mi się, że darzysz sympatią. Pisał na ten temat już w czasach, gdy wciąż obowiązywał system terytorialny National Wrestling Alliance, a Vincent o WrestleManii jeszcze dobrze nawet nie pomyślał.

 

 

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)