NJPW „45th Anniversary Show” 6/07/17 @ Ota Ward Gymnasium

NJPW „45th Anniversary Show” 6/07/17 @ Ota Ward Gymnasium

Kenny Omega! Jego facialne ekspresje (jeżeli można tak to nazwać :>) są nieziemskie. Sposób w jakim buduje i sprzedaje akcje również jest na szóstkę. Nie wiem już sam, czy to ten cały hype tak działa i sobie wkręcam, ale od czasu wygrania przez niego G1 rok temu i tej mega walce z Okadą ogląda mi się go po prostu inaczej. Wcześniej za nim nie przepadałem, a teraz nie mogę przejść obok niego obojętnie. Motyw w którym dusił Tiger Maska w narożniku i krzyczał do kamery – „I am cheating! I am cheating! hahaha” bezcenny!
TE DDT Yoshinobu Kanemaru!  No i laseczka Taichi zawsze na prosie. :>

RPW British Heavyweight Title: Katsuyori Shibata (c) vs. Zack Sabre, Jr. – Sabre zaliczył debiut w New Japan. Nie byle jaki, bo odebrał Shibacie pas. Zack od zawsze kojarzył mi się z Dean Malenko. Obaj deklasują wszysktich pod względem technicznym w swoich czasach, mają to takie chłodne spojrzenie i aurę wokół siebie jednak myślę, że obaj mieli/mają totalne braki jeżeli chodzi o charyzmę. Wszystko w ich zachowaniu ringowym wygląda perfekcyjnie, ale brak tego „czegoś”. Katsuyori Shibata świezo po zakończeniu sukcesem feudu z Ospreay’em, podjął następnego brytyjczyka w drodze ku jego mistrzostwu. Podoba mi się taka historia w której Shibata podejmowały większe nazwiska indy w Japonii, ale wraz z utratą jego pasa na tym koniec. Walka bardzo mi się podoba – UWIELBIAM TARZANIE SIĘ PO MACIE. Szczególnie robione w tak wymyślny sposób. Zadbali o detale, podobało mi się jak Shibata zamiast swoich standardowych łokci w narozniku użył european uppercut by zagrać brytyjczykowi na nosie. Końcówka i dołączenie Sabre do Suzuki-gun zajebiste:
– Shibata nie powinien tej walki przegrywać czysto to raz.
– Sabre i Suzuki-gun znajdują wspólny mianownik. Pasuje tam jak ulał i takie wejście z przytupem może zwiastować kolorową przyszłość w New Japan dla Zacka. Poza tym kto wie, może dzięki temu stajnia Suzuki-gun pojawi się również w Londynie na gali Revolution Pro? OBY! wtedy jadę tam znowu na 100%!

TenKoji ponownie mistrzami? Już ostatni run można było okleić metką „few years too late”. Może dzięki temu Ishii wróci do zmagań w pojedyńczej dywyzji.
Kombinacja do pinu w wykonaniu Naito i EVILa to poezja! Los Ingoserables de Japon coraz bardziej ściągają na siebie moją uwagę. Na próżno też szukać w tej stajni słabych wrestlerów, bo każdy z nich jest w stanie ogarnąć widowisko. Nawet EVIL ostatnio spisuje się chociaż lepiej (chociaż ten jego gimmick skazany jest na porażkę).

IWGP Jr. Heavyweight Title: Hiromu Takahashi (c) vs. Ryusuke Taguchi – Pozytyw. Świetnie się oglądąło Taguchiego, który najmłodszy już nie jest, a wciąż był w stanie dotrzymać tempa dużo młodszemu. Do tego podobało mi się fakt, że w końcu wyłączył ten comedy mode i był w stanie ugrać coś poważniejszego – co ściągało najgłośniejsze reakcje wieczora. Nie widziałem też chyba, aby ktoś aż tak bardzo urozmaicił ankle locka! Kurt Angle mógłby się uczyć od Taguchiego. Szarpał mu tę nogę w między czasie, zmieniał pozycje pod różnym wymyślnym kontem, po chwili rzucał jego nogami o matę i wykonał na nich foot stompa, by zachwile znów zakleszczyć stopę Hiromu w swoim uchwycie. Sabre Jr. by się pocieszył. Takahashi wygrywa i słusznie. Gościu nie dawno wylazł z kokona young  lionsów i póki co wiedzie mu sie naprawdę nieźle. KUSHIDA będzie następny w kolejce o pas i oby do tego tak prędko nie doszło, bo podoba mi się on jako mistrz.

NJPW 45th Anniversary Special Singles: Kazuchika Okada vs. Tiger Mask W – Zacząłem to oglądać podhajpowany pomysłem – bo zawrzenie charakteru tygrysiej maski związanej z marką New Japan od dekad w main eventcie jubileuszowym to brilliant booking. Oczekiwałem jakiegoś zwykłego showcase matchu, bez fajerwerków. Tym czasem zamiast bawić się w tę „magię” postaci z anime, robili wszystko by było to oczywiste, że pod zakryciem kryje się Kota Ibushi. Nawet komentatorzy się z tym nie kryli. Niezbyt mi to pasowało do gimmicku tej walki, a także ciężko było mi reagować na Maskę W czy Ibushiego. Ani to jedno, ani to drugie. Do tego miałem wrażenie, że Okada za bardzo dawał się obijać komediowej postaci. To przekonanie jednak zniknęło z czasem jak walka się rozkręcała i gdy zaczęły się nearfalle to było mi już wszystko jedno.  Widok Tiger Mask IV, który kibicował obok ringiem i głośno dopingował świetny. W koncu coś się dzieje wokół jego postaci i cała ta szopka zdała mi się podobać. Mądre posunięcie, że zrobili wyrównany pojedynek między głównym bohaterem anime i twarzy New Japan. Dzięki temu fani z tej serii zostają od razu przedstawieni asowi NPW.
Dobry event. Same pozytywy – zasiano nasiona pod dream story na linii Shibata/Suzuki,  Sabre zalicza udany debiut, Taichi mistrzem (czyli więcej wchodzącej z nim dupeczki koło ringu), świetna walka Shibata/Sabre, Suzuki-gun wbił sobie parę leveli w górę, Taguchi pokazał się w czymś poważniejszym i ogarnął z Takahashim przyzwoity IWGP Jr. match i main event, który potrafił zainteresować.

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)