NJPW „Wrestle Kingdom” 10 4/01/16 @ Tokyo Dome

NJPW „Wrestle Kingdom” 10 4/01/16 @ Tokyo Dome

NJPW „Wrestle Kingdom” 10 4/01/16 @ Tokyo Dome – Po mocarnym WK9 i roku oczekiwań na jubileuszową edycje nastał w końcu magiczny 4 stycznia 2016 roku (jak ten czas zapier…)! Tym razem zamiast pobierać później z sieci postanowiłem ogarnąć całe wydarzenie na żywo za pośrednictwem serwisu NJPW World, który miał oferować czystą transmisję bez ścinek i lagów. Nie sądziłem, że będą jakieś streamy, ale dzisiaj coś się pojawiło – ponoć cięło nieźle i był kilkusekundowy lag względem oryginalnej wersji także mimo iż World czasami potrafił zaciąć, to nie żałuje wydanej kasy. Zwłaszcza, że subskrypcja na ten miesiąc obejmuje też kilka następnych styczniowych gal w cenie.

New Japan Rumble: Pre-Show dla typków, którzy nie znaleźli już miejsca w karcie plus masa powrotów gwiazd z dawnych lat. Między innymi – King Haku! Który zamiast wozić się nowym jeepem od The Rocka woli przerzucać się po ringach NJPW, heheh. :P Po niezbyt wciągającym spotkaniu wygrywa Jado, co jest nie co dziwne, bo to booker i pachnie z dala układaniem siebie pod wygrane… oO

IWGP Jr. Heavyweight Tag Team Titles: Kyle O’Reilly & Bobby Fish © vs. Ricochet & Matt Sydal vs. Rocky Romero & Baretta vs. Matt Jackson & Nick Jackson – Co roku to samo, tym razem dodano duet Ricochet i Sydal. Pojawiło się kilka ciekawych spotów i szybkich akcji, ale ogólnie nie porywają mnie już takie spotfesty bez ładu i składu. Jeszcze kilka lat temu bym to wychwalał i znajdował setki argumentów na to, że to jest lepsze od tego co prezentuje WWE, ale ile można oglądać ładowanie mocnych movesów bez ładu, składu i śladowego sprzedawania akcji. Tak jakby włączyć grę video i nawalać cały czas ciosy bez uników. oO Wygrana Young Bucks, którzy wygrywają tytuły… i co z tego? Te pasy zmieniają właścicieli co miesiąc. ;o

NEVER Openweight 6 Man Tag Team Titles: Toru Yano & The Briscoe Brothers vs. Bad Luck Fae, Yujiro Takahashi & Tama Tonga – Była jakaś podjarka braćmi Briscoe, ale ogólnie debiut był taki słaby, że aż szkoda to komentować. Starali się o jakieś ciekawsze akcje ale między nimi, a trio Bullet Club nie było żadnej chemii ringowej. Po prostu tak jakby wrzucono tam randomowe nazwiska przez co wyszło to wszystko antyklimatycznie. Yano trochę uratował i zapamiętało się końcowy doomsday device. Wynik w związku z nadchodzącym tour ROH po Japonii zrozumiały, ale niezbyt zachęcający.

ROH World Title: Jay Lethal © vs. Michael Elgin – Nie miałem wielkich oczekiwań, ale rozkręcili ciekawe widowisko. Elgin wyraźnie akcentował swoją przewagę fizyczną i ogarnął kilka widowiskowych power movesów, które mogły się podobać. To starcie dwóch gaijinów, także spodziewałem się głuchej publiki, ale udało im się zebrać całkiem niezłe reakcje, także spełnili swoje zadanie. Obchodzące wkróŧce swoje 14 urodziny Ring of Honor może świętować, bo ich główny tytuł broniony był na stadionie. :P

IWGP Jr. Heavyweight Title: Kenny Omega © vs. KUSHIDA – Lubiłem Omegę zanim przyjął obecne wcielenie „Cleanera”, ale od kiedy bawi się w tego cocky heela całkowicie odrzuca mnie od siebie. I to nie dlatego, że spełnia swoje zadanie jako czarny charakter… KUSHIDA wyskoczył w trybie z „Back to the Future” z Taguchim w stroju doktorka sterującym nim jak pilotem. oO Walka po kilku początkowych interwencjach ze strony Bucksów nabrała ciekawego tempa i udało im się ściągnąć większe zainteresowanie na koniec. Było dobrze, ale zabrakło im wiele do perełek z czasów panowania Devitta w dywizji juniorów.

IWGP Tag Team Titles: Karl Anderson & Doc Gallows © vs. Togi Makabe & Tomoaki Honma – Anderson bez wąsa wyglądał tragicznie, heheh. Miał kilka ciekawych wymian z Honmą, który jak wiadomo, elektryzuje od dawna publiczność. Gallows i Makabe powymieniali się mocniejszymi akcjami i ogólnie muszę przyznać, że fajnie się to oglądało. Duet Bullet Club nigdy nie gwarantował jakichś wygórowanych technicznie spotkań i to zwykły amerykański showmanship. Tutaj się nieco spięli, albo po prostu przywykłem już do tego formatu.

Special Singles Match: Hirooki Goto vs. Tetsuya Naito – Walka była tak ciekawa, że moja uwaga uciekła gdzieś na bok i pamiętam jedynie końcowe Shouten Kai. Spodziewałem się wygranej Naito, który teraz jako heel zaczyna nabierać coraz więcej momentum. Wynik tej walki powinien wytypować pretendenta do pasa IWGP na luty i starcie Okada/Naito miałoby jakiś sens. Oklepane Okada/Goto niczym się nie wyróżnia…

NEVER Openweight Title: Tomohiro Ishii © vs. Katsuyori Shibata – Poszli z tematem jak za dawnych czasów! Mocarne ciosy i sprint od samego początku. Kopniaki, elbowsy, niekryte headbuttsy czachą w czachę to coś, do czego można przywyknąć w ich wykonaniu. Nie rozczarowali i ogarnęli walkę, która nie odstawała od ich klasyków z przeszłości. Niesamowicie ogląda się takie batalie na tak wielkim formacie w Tokyo Dome!

IWGP Intercontinental Title: Shinsuke Nakamura © vs. AJ Styles – Walka marzeń i dwóch moich faworytów! Od lat im markuję, ich matchup od dawna intrygował i było to coś, co chciałem zobaczyć jeszcze wtedy, gdy Phenomenal One śmigał po ringach TNA. Było sporo wątpliwości odnośnie kondycji pleców Stylesa, ale jak udowodnił w ringu – mimo obrażeń potrafił śmigać na najwyższym biegu. Od początku do końca struktura walki bardzo mi się podobała i jest to coś, do czego będę wracał. Kilka wymian na koniec niesamowitych. Boma-ye Nakamury zdawały się urywać głowy! AJ potrafił odwdzięczyć się tym samym i również w wielkim stylu zahaczył Shinsuke jego markowym movesem. Po niesamowitej walce King of Strong Style broni mistrzostwo po czym wymienia się z liderem znienawidzonego Bullet Club honorami… Czyżby AJ Styles był na wylocie? Jego kontrakt z New Japan kończy się w styczniu. Od momentu zaczęcia występów w Japonii na pełny etat (kwiecień 2014) był pod ochronką względem porażek, a teraz przegrał dwie bardzo ważne walki z rzędu – z Lethalem na ROH Final Battle i tutaj z Nakamurą. Czyżby to koniec jego przygody i plotki odnośnie WWE NXT miały się spełnić? :shock:

Nakamura dodał kolejny świetny match do bardzo dobrej palety walk na galach w Tokyo Dome. Podejmował zróżnicowanych oponentów i z większością z nich kręcił pamiętne walki – m.in. rok temu z Ibushim, wcześniej z Sakurabą, a dawniej nawet z Brockiem Lesnarem, Takayama, Kawadą czy Bobem Sappem. oO

IWGP Heavyweight Title: Kazuchika Okada © vs. Hiroshi Tanahashi – Zwieńczenie trwającego 4 lata feudu. Od wyciągnięcia Okady praktycznie znikąd w 2012 roku i rzuceniem Tanahashiemu wyzwania po main eventcie WK6, cała budowa nowej twarzy NJPW zatoczyła koło i tym razem doszło ostatecznie do przejęcia tytułu Asa największej federacji w Japonii. Rok temu Okada odchodził z płaczem po wyniku rodzącym wiele pytań i niedowierzań tylko po to, by tym razem ostatecznie obalić rywala który zrobił z niego gwiazdę. Walka była dobra i mimo iż to siódme spotkanie dodali kilka nowych patentów – fajna praca nad nogą w narożniku i ten markowy skok byłego Asa na krawędzi ringu. Ostateczne rainmakery i kontry niezłe, ale muszę przyznać, że zdarzało im się mieć lepsze występy. Nie szukając daleko ich walka z WK9 podobała mi się bardziej. Podobnie starcia z „King of Pro Wrestling” 2013 czy „Dominion” 2012. To jednak nie znaczy, że ta walka była słaba. Po prostu poziom tych spotkań jest tak wysoki, że można wybierać. ;)

Muszę przyznać, że spodziewałem się podobnego poziomu co rok temu – który był bardzo mocny. Nie ma co ukrywać, że było gorzej. Co nie znaczy, że źle bo gala była dobra. Nakamura/Styles oraz Shibata/Ishii dorównało oczekiwaniom. Okada/Tanahashi było świetne, ale liczyłem na coś więcej. Wiem, dziwne, ale po prostu zdążyli przyzwyczaić do tego, że przeskakują każde kolejne spotkanie poziomem, a nie cofają się w swojej zajebistości nieco w tył. :P Pozostałe walki do pooglądania, ale nie było nic, co wybiło się jakoś szczególnie.

WK9 z undercardu miało np. walkę Sakuraba vs. Suzuki. Czegoś takiego tutaj zabrakło. Będę musiał ogarnąć rewatcha, ale wydaje mi się, że Nakamura/Ibushi było mniej więcej na równi z Nakamura/Styles. Ewentualnie z lekką przewagą na walkę o IC title z przed roku. Walka wieczoru rok temu lepsza, co już podkreślałem wcześniej. Tak czy siak – warto oglądać! :t_up:

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)