Pojechałem, zobaczyłem i w końcu wróciłem bezpiecznie do domu!

Pojechałem, zobaczyłem i w końcu wróciłem bezpiecznie do domu!

Kilka godzin temu wróciłem do domu i zaczynam powoli zbierać myśli… Nie jest to łatwe, bo wyjazd ten był bardzo wymagający. Stanowczo za dużo się działo w ciągu zaledwie jednego tygodnia, co wraz z bardzo małą ilością snu po kilku dniach daje w kość. Droga powrotna dała mi się bardziej we znaki, niż wyjazd tam. 23,5 godziny licząc zabawę jedynie z lotniska w Narita do Zaventem w Brukseli z przesiadką w Doha, ale poza tym dodać trzeba jeszcze kilka godzin tu i ówdzie z dojazdami na lotnisko. To wszystko z targaniem przy sobie ciężkich bagaży i zdobyczy z tamtych imprez. Jakby towarzyszył mi w podróży jakiś sędzia, to dawno zasądziłby już TKO! Techniczny nokaut! 😀

Jak się ogarnę i przywitam z dziewczyną jak przystało, to zacznę układać tony zdjęć i materiałów w jedną całość, a także zacznę W KOŃCU pisać tutaj odpowiednie teksty. W zamyśle miałem robić to na żywo z Tokio, ale nie było czasu. Musiałbym tam mieć chyba tą zabawkę Hermiony z Harry Pottera, by być w kilku miejscach w tym samym czasie. 😀

 

Przy okazji – macie pytania odnośnie wyjazdu? Zapraszam do zadawania ich na blogu.

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)