WWE WrestleMania 32 4/04/16 @ Cowboys Stadium, TX

WWE WrestleMania 32 4/04/16 @ Cowboys Stadium, TX

Oglądając na żywo nie można przewijać, także siłą rzeczy obejrzy się całe show. Odpalając kick off o 23, gala zamknęła się przed 6 rano. Ledwie spóźniłem się do pracy, haha. 😀 Oprawa dobra, publika pyszna, ale czy jakaś wyjątkowa? Nie widać większej różnicy między tymi ~75,000 zbieranymi w ostatnich latach. Oczywiście ten i poprzednie wyniki są naciągane i przekłamane na potrzeby pompy w mediach. Podobnie jak rekord ok. 93,000 z WrestleManii III był podniesiony z bodajże 70,000 tak tutaj słyszałem plotki o tym, że realnie było tam 85,000 osób. Co do oprawy – uboższa rampa przypadła mi do gustu. Było więcej miejsca dla ludzi! Szkoda, że nie otwarli dachu. Te fajerwerki na zewnątrz nie miały w ogóle sensu i wyglądały sztucznie przed kamerami. Co ciekawe, oglądałem kiedyś na Discovery program o budowie tego stadionu. Jeden z największych. Fajnie było go obejrzeć w „akcji”. :> Poza tym fajnie, że prawie wszyscy mieli nowy ring gear.

Kick Offy nudne i bez polotu, do tego przy pustych trybunach. Kalisto/Ryback to żałoba totalna. Lana w matchu div postała jedynie przy narożniku i pokazała dupe, natomiast Dudleys/Usos szału nie zrobili.

Podczas głównej gali starano się za wszelką cenę o niespodzianki. W związku z tym postarano się o powroty i niepopularne rezultaty. AJ Styles przegrywa z Chrisem Jericho? Kompletnie bez sensu. Mógł przegrać na Fastlane i tutaj się odegrać. Jericho, który jobbnął Ryderowi (aha, teraz się na jego punkcie obudzili?) i kładł się wcześniej innym Fandango nie potrzebował tutaj tego zwycięstwa. No ale cóż, walka się wybroniła chociaż przyznam, że Y2J jest na to chyba już za stary i nie potrafił dotrzymać tempa. Ladder match strawny i Zayn dostał fajny moment z tym dive’m przez drabinę i markowym ddt. Zwycięzca zaskoczył i tylko tyle, bo gościu od dawna mnie nie interesuje. New Day/League of Nations na plusie. Powroty po walce – trochę naciągane jak dla mnie. Po co Shawn Michaels rozbierał się i wyszedł w swoim ring gear? Chyba tylko dlatego, bo jako jedyny z trójki jakoś wyglądał. Austin i Foley brzuchy mają coraz większe. :p Stunnery były piękne, Rusev odleciał jak ze skoczni. Xavier również pofrunął. 😀
Charlotte/Banks/Lynch – świetne! Bardzo mi się podobało i obsada nie zawiodła. Walki na zasadzie 3WAY od dawna nie należą do moich ulubionych, ale raz na jakiś czas uda mi się w nie jeszcze wciągnąć i tak było tym razem. Podobał mi się motyw z przerobieniem tego robe Flaira dla jego córki. Końcówka mogła być nieco inna i dałbym tutaj wygrać Becky – Banks miała wsparcie Snoop Doga (orly?), Charlotte wiadomo kogo, a Lynch jest pozostawiona sama sobie i taka wygrana dużo by jej dała. No ale cóż, nie będę z tego powodu rozdzierał szat (czy tam swojego szlafroka a’la Nejcz, haha:D). Póki co nie przekonałem się do pasa kobiet. Przekonałem się do zabawkowego World title z logiem Network po czasie (ba, nawet kupiłem replikę oO), ale ten tytuł kobiet to tak jakby wierna, wybielona kopia. Pas IC wygląda teraz również jakoś tak „kobieco”. Wcześniej biały, klasyczny IC belt był wyjątkowy.

Ambrose/Lesnar to istna porażka. Nie przepadam za Ambrose i ogólnie nie rozumiem tego, że takie hejty lecą na Romka, a wszyscy ubóstwiają Deana. Podkreślałem to już nie raz, ale gościu kompletnie nie pasuje. Stylem walki nadaje się do backyardu, a nie starć z Lesnarem na największej gali roku. Borka również nie miał kto tym razem uatrakcyjnić, toteż pokazał swoje prawdziwe oblicze – moveset ograniczony do german suplex i F5. Podobało mi się jedynie te zlanie Bestii kijkiem (pozostawały mu niezłe pręgi na plecach). Dalsze parodie z pseudo „hardcorem” i tymi piłami czy tam drutami były żałosne. Dawno już pogodziłem się z tymi normami PG, ale to na co stać obecne No Holds Barred z 32 edycji, a odpalić taką walkę z WrestleManii 22 to prawdziwa przeeepaaaść. 😮

Undertaker/Shane szału nie było. Młody McMahon wszedł na ring z czwórką dzieci i usadowił ich przy ringu po to, aby potem przetoczyć się jak wór kartofli na ich oczach ze szczytu klatki na stół? Taker zaliczył świetny entrance i nic poza tym. Brzucho mu się zrobił i w przeciwieństwie do Foley’a czy Austina niestety się rozebrał. Mógłby się postarać bardziej, a nie tylko zbierać czeki i odcinać kupony. Triple H mimo wieku dalej ma niesamowitą formę. Walka dla mnie słaba. Spodziewałem się większych emocji i jakichś interwencji… Vince’a, jakiś powrót czy niespodzianka (np Sting koło ringu, by chociaż pojawić się obok Takera na Manii). Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Dziwne, bo przecież ważyła się tam kariera Takera na Manii i losy Monday Night Raw. Pomijając brak takich niespodzianek, walka składała się z ofensywy Shane’a która równa się z poziomem Ambrose’a i momentami Takera oraz spotami młodego McMahona, które poza skokiem z klatki nie porwały. Bump z szczytu klatki uratował cokolwiek w tym fiasco było do uratowania i przynajmniej to będzie się wspominać dobrze.

The Rock/Wyatt Family – Mieszane uczucia. Lubię Rocka, ale jakieś podpalanie jego ringname’u to taka pompa tylko po to… żeby była pompa. Bez sensu. Wkroczenie Wyatt Family, ten entrance, światełka i dalszy speech zjawiskowe. Info o walce Rocka i jego przebraniu się w mig w cały ring gear poezja, ale… walka z Rowanem? Do tego ten ich staredown niczym z walk Hogan/Rock czy Cena/Rock? Wyglądało to komicznie i zarazem żałośnie. Takie momenty zachowuje się na coś większego. Powrót Ceny na plus. Cieszę się, że się wykurował. Brakowało mi tam Ortona. Byłoby jeszcze ciekawiej.

Reings/Triple H – Gala się tak przedłużyła, że podczas trwania tej walki zbierałem się powoli do pracy. Szałów jednak tam nie stworzyli i z atrakcji rozwalili barierkę, stolik i posadzili Ritę z Power Rangers koło ringu. :lol Technicznie nie było źle, ale wynik znany był od dawna z góry i ogółem nie porwali. Wynik oczywisty i nie grzeje mnie to, ani cieszy. Chociaż hejcił jakoś strasznie nie będę. Czekam jak to rozwiążą. Od Survivor Series było wiadomo co czeka Romka na początku kwietnia. Teraz wielka niewiadoma i mają szansę rozwinąć go jakoś dalej. Wejściówka Triple H mogła być lepsza, chociaż pomysł oryginalny.

WMki ostatnio mają zbliżony poziom. Taka wielogodzinna opera mydlana. Zabrakło czegoś takiego, jak mega cash in Rollinsa rok temu, ale ogólnie oglądało mi się przyjemnie. Szkoda, że AJ przegrał swój debiut, ale i tak fajnie było go zobaczyć w takim formacie. Liczę na to, że za rok również się pojawi.

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)