Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (29/12/17 – 30/12/17): Przylot!

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (29/12/17 – 30/12/17): Przylot!

Po długich latach marzeń o wizycie w Tokio, podjęciu ostatecznie decyzji o wylocie i kilkumiesięcznym skrupulatnym planowaniu nadszedł w końcu ten magiczny dzień, 29 grudnia 2017, czyli data w której stawiłem się na lotnisku Zaventem w Brukseli i wsiadłem na pokład samolotu linii Qatar Airways. Ciężko mi jest uwierzyć, że opisuje teraz właśnie początek podróży na którą czekałem tyle lat. Co chwilę łapie się na tym, że mam to już za sobą… Oczekiwanie było długie, nigdy nie zapomnę dziesiątek wieczorów i myślenia po nocach o tym jak to wszystko wyjdzie w praniu? Czy lecąc całkowicie sam na drugą stronę kuli Ziemskiej sobie poradzę?

Czy wymierzyłem siły na zamiary? Czy nic mi się tam nie stanie?

 

Im bliżej wylotu, tym pojawiało się więcej dylematów. Nie miałem łatwo w grudniu. Nie był to miesiąc w którym do czasu wylotu siedziałem sobie ciepło na czterech literach i czekałem na wylot. W związku z różnymi sprawami losowymi, tylko w jednym miesiącu musiałem stawić się na południu Francji oraz dwa razy pokonać drogę z Belgii do Polski. Leciałem 6 razy przed wyprawą do Tokio, co sumując z liniami Qatar daje osobisty rekord, czyli 8 samolotów w ciągu zaledwie jednego miesiąca! 😮 Nie ma się tu czym chwalić, bo to wszystko w połączeniu z pracą na zmiany odbija się na zdrowiu. No właśnie – zdrowiu. Chyba za bardzo przejmowałem się tym, że rozchoruje się będąc w Japonii i… załapałem przeziębienie już na 3 tygodnie przed wylotem do Kraju Kwitnącej Wiśni. Próbowałem się podleczyć, ale nie było łatwo to zrobić skacząc co chwilę z jednego miejsca na drugie po Europie. W dzień wylotu miałem dosyć ostre niezaleczone przeziębienie, byłem cały mokry i miałem bóle w klatce piersiowej. Awsome, co nie? Do ostatniej chwili miałem wątpliwości, czy powinienem wsiadać do tego samolotu. Uspokoiłem się jednak nieco wykupując ubezpieczenie zdrowotne dzień przed wylotem (wiem, zwariowane, ale miałem sobie to odpuścić). Będąc ubezpieczonym czy nie – perspektywa samotnego pobytu w szpitalu gdzieś w Tokio nie napawała optymizmem.

 

No ale cóż, postanowiłem sobie, że pojadę i mimo, że było to wariactwo, to spakowałem wszystko na ostatni moment i ruszyłem w drogę! 🙂

 

Leciałem liniami Qatar Airways, które polecam! Leci się dłużej i nadkłada drogi, ale komfort jest nie do opisania i cenowo też nie wypada to tragicznie. . Bezpośrednio do Tokio z Europy mamy średnio 10,000km, ale ja musiałem nadłożyć nieco drogi, ponieważ miałem międzylądowanie w Doha, Emiratach Arabskich. Całość daje nieco ponad 14,000km, czyli ostra jazda haha:D Linie Qatar Airways należą do najlepszych jakich kiedykolwiek używałem, a było tego trochę, jak np. British Airways, Lufthansa czy Polski LOT. Do dyspozycji był tablet przytwierdzony do siedzenia naprzeciwko z dostępem do mapy, która pokazywała gdzie się aktualnie znajdowaliśmy. Do tego można było tam zobaczyć wiele filmów z usługi podobnej do Netflix czy oglądać własne pliki przez usb. Było też śniadanie i ciepły obiad oraz picie do woli w cenie. Również z droższymi drinkami alkoholowymi, chociaż ze względu na mój ówczesny stan zdrowotny te musiałem sobie odpuścić. 😉

 

Wylot o 15:40 z Zaventem obok Brukseli, następnie lądowanie w Doha, Qatar o 23:55 tamtejszego czasu, wylot z Doha o 3:05 i lądowanie w Narita, obok Tokio o 19:00 czasu japońskiego. Działo się i była to niezła katorga, ale w końcu przyszedł ten specjalny moment wyjścia z samolotu i postawienia swojej stopy po raz pierwszy na tym gruncie. Czułem się nieco lepiej, chociaż płuca dalej dawały o sobie znać. Przeszedłem w miarę spokojnie wszystkie „customsy” i wkrótce wbito mi pieczątkę do paszportu, zezwalającą na 90 dniowy pobyt.

 

Pierwsze małe kroczki w poruszaniu się Tokijską komunikacją miejską…

Wylądowałem na drugim terminalu, który jest naprawdę sporych rozmiarów i można się tam zgubić. Pierwsze, co zrobiłem po przylocie, to… papieros. 😀 Następnie ogarnąłem kasę z bankomatów umieszczonych na parterze i zakupiłem kartę Pasmo pozwalającą na podróż metrem i koleją oraz kartę sim, która zapewniła mi stały dostęp do internetu bez limitów. Kosztowało to jakieś ~7000¥, ale dzięki temu miałem spokój, jeżeli chodzi o datę. Mogłem wręcz ściągać gale o wielkości kilku gigabajtów bez dodatkowych opłat, także polecam!

Droga z lotniska do AirBNB gdzie miałem spędzić pierwszą noc powinna mi zająć nieco ponad godzinę. Zmęczenie, przeziębienie, targanie bagażów i przytłaczające onieśmielenie lotniskiem, Tokio, Japonią i tymi wszystkimi znaczkami wokół i nowymi rzeczami sprawiły, że zajęło mi to ponad 5 godzin! 😮 W teorii chciałem zdać się na Google Maps, ale niestety sygnał z satelity nie zawsze potrafi złapać nasz telefon, gdy jesteśmy 2-3 piętra pod powierzchnią na peronach metra. W konsekwencji chodziłem często w kółko bądź próbowałem wsiadać do pociągów na które nie miałem ważnego biletu… Po 3 godzinach takich zabaw usiadłem sobie gdzieś z boku i naszła mnie chwila zwątpienia. Myśli typu „na coś Ty się skusił?”, „jak poradzisz sobie tak daleeeko od domu nie potrafiąc nawet opuścić lotniska?”. Może się to wydać śmieszne, ale udając się samemu na drugi koniec świata, tego typu myśli związane z problemami zdrowotnymi potrafią nieźle popsuć humor…

 

Zebrałem się jednak po chwili w sobie, pocieszając się myślą, że to w końcu moje marzenie na które czekałem tyle lat! Odstawiłem smartfona na bok, mimo zmęczenia włączyłem logiczne myślenie i na własną rękę odkodowałem znaki i linie metra.

 

Trafiłem wkrótce pod adres, gdzie spędziłem pierwszą noc. Szkoda, że nie wiedziałem wówczas jakie niesamowite siedem dni jest przede mną. Perspektywa wynajmu pokoju w Tokyo Dome Hotel tuż obok KENNY OMEGI na pewno poprawiłaby mi wtedy samopoczucie. 🙂 Wziąłem sobie myśli z chwili zwątpienia do serca i wycisnąłem z tego marzenia wszystkie możliwe soki! Każdy kolejny dzień był lepszy od poprzedniego! 🙂

 

Prowadzę na blogu relacje z każdego dnia pobytu:

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (29/12/17 & 30/12/17): Przylot!

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (31/12/17) „TOSHIKOSHI PRO-WRESTLING 2017” @ Korakuen Hall

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (1/01/18) ZERO1 „Happy New Year” @ Korakuen Hall

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (2/01/18) @ All Japan „New Year Wars” @ Korakuen Hall

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (2/01/18) @ Big Japan „2018 New Year” @ Korakuen Hall

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (3/01/18) – FREEDOMS „Happy New Freedom 2018” @ Shinkiba 1st RING

Relacja z drogi do Wrestle Kingdom (3/01/18) – STARDOM @ Shinkiba 1st RING

1 komentarz

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)