WWE Live 8/09/13 @ Forest National, Brussels

WWE Live 8/09/13 @ Forest National, Brussels

I stało się… po kilkunastu latach oglądania jedynie na ekranie tv, wybrałem się na live event WWE! Wiele gal przeszło mi już koło nosa, ponieważ nie przykuwałem większej uwagi do ogarnięcia wszystkiego przed i potem było już za późno i tak dalej, ale tym razem postanowiłem wszystko przygotować wcześniej, aby poszło gładko i przyjemnie. W życiu jednak wychodzi inaczej i koniec, końców zebrałem ekipę i ogarnąłem bilety dopiero… dwa dni przed rozpoczęciem gali. 😮

Namówiłem siostrę, która oglądała swego czasu ze mną przez kilka lat WWE SmackDown na niemieckiej stacji Tele5, siostrzenice, która nie miała wyboru przez to, że jej wujek to zapalony fan wrestlingu musiała się również wybrać ze mną i jest również w temacie oraz kolegę, który niestety podchodzi do naszych markowanych zapasów nieco sceptycznie. Wybraliśmy bilety po 62,5 euro, które znajdowały się na wyższych trybunach. A raczej – musieliśmy wybrać te, bo wszystko bliżej było już zajęte. Tak, czy inaczej – widok był świetny. Ponieważ nie użyłem karty kredytowej, tylko zapłaciłem zwykłym przelewem bankowym… kasa za bilety nie została do dzisiaj zaksięgowana na koncie, przez co nie dostałem do wydrukowania biletów na maila. Nie wiedziałem, czy wpuszczą nas, a całość wyszła w sumie ponad 260 euro, czyli całkiem niezła suma… Od rana męczyłem biuro obsługi mailami i telefonami. W końcu ktoś odebrał i łamanym angielskim powiedział mi, że jeżeli okażę jakiś dowód transferu pieniężnego przy kasie i dowód osobisty, to nie powinno być problemu. To cóż, od razu udałem się do swojego banku i bez większych problemów udało mi się ów dokument uzyskać. Następnie do pracy, gdzie jak to zwykle gdy gdzieś się śpieszy musiałem zostać nad wyraz dłużej i mimo iż wychodziłem sporo po czasie, ciężko było się z nimi rozstać, bo ciągle ktoś czegoś potrzebował. Wyjechaliśmy z 2 godzinami zapasu – aby spokojnie dotrzeć na miejsce, zaparkować, odnaleźć halę i mieć czas na rozstrzygnięcie problemu z brakiem biletów. Jak zwykle – coś musiało się wydarzyć i napotkały nas spore korki, które nigdy chyba nie były tak irytujące, jak wtedy. O 19:40 byliśmy już pod drzwiami, mieliśmy jeszcze 20 minut. Udaliśmy się do kasy, gdzie stało ok. 10 osób. Przy okienku stał jakiś muzułmanin w turbanie i całe 20 minut, które nam zostało, kasjerka rozwiązywała jego problemy… W tym czasie usłyszeliśmy z wnętrza hali głośny krzyk publiki i głos zapowiadającego ‚The opening contest is going to be a tag team match for the WWE Unified Tag Team Championship!’ i muzyka The Shield. Na szczęście po nim poszło już szybko, widziałem w kolejce, że inni też stali z wyciągami bankowymi, więc nieco mi ulżyło. Nie mieliśmy się jednak o co martwić i po okazaniu dokumentów wydrukowano nam bilety od razu i udaliśmy się do środka. Początkowo weszliśmy na parter i zobaczyliśmy, że w ringu toczy się już zacięta walka między Rhodes Dynasty i The Shield. Ekspedientka pokierowała nas piętro wyżej i czym prędzej zajęliśmy swoje miejsca.

 

WWE 11/8/13 @ Forest National, Brussel

WWE Unified Tag Team Championship

The Rhodes Dynasty © vs. The Shield

 

Była to jedna z najlepszych walk na gali. Spóźniliśmy się nieco, ale i tak większość była jeszcze przed nami. Jak to przy openerach – publika była bardzo żywa i wszyscy głośno reagowali na to, co dzieje się w ringu. Całość prowadzona była w standardowym motywie ‚hot taga’, gdzie Goldust był obijany przez The Shield. Pop dla Cody’ego gdy udało im się zmienić niesamowity! Zwycięstwo oczywiście mistrzów. Świetny match i po nim będę musiał sobie obejrzeć ich głośną walkę z Raw i Hell in a Cell.

 

Fandango w/Summer Rae vs. Santino Marella

 

Fajny comedy match, który miał sporo ciekawie dogranych spotów na które wszyscy głośno reagowali. Zakończne po tym, jak Marella pocałował Rae i wykonał Cobre na oponencie.

 

Damien Sandow vs. Zack Ryder

 

Sandow wyszedł z mikrofonem, co było jednym z jaśniejszych punktów gali. „Does anybody here speak english?”, „E .. N .. G .. L .. I .. S .. H”, „Everybody have to be quiet right now!”, „Stop talking!” .. po czym wyszedł na narożnik i przy głośnym buczeniu publiki odpowiedział „You’re welcome!”. :D Walka dobrze prowadzona, Sandow wiele razy głośno odzywał się do publiki i wygrał to starcie. Po walce publika zaczęła chantować „You’re welcome!”. Clap clap clap ..

 

Aksana vs. Natalya

 

Muszę przyznać, że usłyszeć remix theme Breta Harta na gali, to coś bezcennego! Walka jak na divy całkiem, całkiem. Rozbawił mnie goścu, który nie daleko ode mnie chantował podczas walki „Undertaker!”, heheh. :D Wygrana Natalya po sharpshooterze.

 

Kofi Kingston vs. The Miz

 

Publika była głównie za Kofi’m. Początkowo oboje zachowywali się jak dobre charaktery, podawali sobie często ręce, itd. po czym nastąpiło nieuniknione i The Miz wykonał cheapshot. Wygrana Kingstona. Szału nie było.

 

WWE United States Championship

Dean Ambrose © vs. Big E Langston vs. Dolph Ziggler

 

Obok Aries/Shelley/Haskins i AJ/Bully najlepsza walka na żywo, jaką widziałem. Zdziwiła mnie obecność Zigglera, bo nie był reklamowany, a lubię go oglądać, także jego entrance spędziłem na stojąco głosno dopingując. Ambrose standardowo wszedł przez publikę, co zostało głośno przyjęte przez widownię. Całość miała wiele zwrotów akcji i ogólnie czułem się dokładnie tak, jakbym oglądał w domu jakieś ppv. Mistrz oczywiście obronił tytuł.

 

Przerwa. Zamówiłem sobie browara i wyszliśmy na dwór, aby zapalić. Tłok niesamowity. Zabrałem ze sobą swoją replikę WCW World Heavyweight title, dzięki czemu podeszło do mnie kilka osób i wdałem się z nimi w dyskusję na zewnątrz. Z tego powodu znów się nieco spóźniliśmy i wszedłem, gdy w ringu stał już Jack Swagger i Dutch Mantel z mikrofonem. Poobrażał nieco publikę, m.in. begjiskie kobiety.

 

Jack Swagger w/ Dutch Mantel vs. Któryś z Lost Matadores w/ byczek

 

Kolejny comedy match, który naprawdę bawił. Słyszałem o tym gimmicku, ale nie oglądałem dawno Raw, także nie widziałem ich wcześniej i odniosłem pozytywnie wrażenie. Było kilka ciekawych momentów i odnotować warto głośne „WE THE PEOPLE!”. Końcówka na korzyść matadorów po tym, jak zmienili się w ringu, gdy sędzia tego nie widział. Pozytywnie.

 

WWE Championship

Randy Orton © vs. Big Show

 

Obok triple threat match’u, to kolejna walka gali. Nie chodzi tu już o poziom ringowy ale emocji z oglądania na żywo gwiazd takiego kalibru i niespodzianek. Pop przy wejściówkach obu wrestlerów bezcenny. Siedziałem w sektorze Ortona, ale mimo to fajnie chantowało się na przemian „Lets go Big Show!” .. „Lets go Orton!”. Cały czas czekałem na chokeslama i RKO. Pod koniec walki uderzył theme Kane’a! Odwróciłem się na wejściówkę i w tej chwili Orton wykonał RKO i wygrał… Entuzjazm z pojawienia się Kane’a przeplatał się z rozczarowaniem, że przegapiłem ten finishing move. Po wszystkim na ring wbiegło The Shield i zaczęli okładać Showa. Myśleliśmy, że ktoś przyjdzie go uratować ale poradził sobie z nimi sam! Wykonał chokeslam na Ambrose, double chokeslam na Rollins’ie i Reigns’ie oraz K.O punch na Ortonie. Po wszystkim przy swoim theme (miazga słuchać tego na żywo!) powoli udał się do szatni. Orton się pozbierał i pozował jeszcze z pasem mistrzowskim na wszystkich narożnikach i również w akompaniamencie swojej wejściówki udał się na zaplecze.

 

WWE Championship

John Cena © vs. Alberto Del Rio

 

Można mówić o Cenie co się chce, ale widzieć go na żywo, to naprawdę super sprawa. :) Rio nie rozgrzał zbytnio publiki swoim wejściem, za to Cena zrobił prawdziwą furorę. Było słychać ludzi, którzy chantowali „Cena sucks!”, ale byli głównie przytłaczani przez jego cheer. Podczas walki praktycznie nikt nie odzywał się na temat Del Rio, wszyscy gromko dopingowali Cenę. Całość prowadzona na motywie kontuzjowanego łokcia Johna, który był obijany przez Alberto. W końcówce było kilka ciekawych nearfalli, reversali armbara w STFU i zakończone standardowo Attitude Adjustment. Cena podawał ręce fanom i udał się na backstage.

 

Muszę przyznać, że bardzo dobrze się bawiłem. Gardło mam zdarte jak po dobrym koncercie metalowym. :D Szkoda, że nie było CM Punka oraz Daniela Bryana, ale dało się to jakoś przeżyć. Organizowali dzisiaj też galę w Szkocji i tam pojawiła się grupa z m.in. CM Punkiem, Bryanem, Rybackiem, R-Truthem, Curtis’em, itp. ale nie żałuje, że nie widziałem tamtych osób. WWE przyjeżdża tutaj dwa razy do roku i teraz już wiem, że będę jeździł na każdą galę od tej pory. ;) Po wszystkim udałem się do sklepiku ale nie znalazłem tam nic ciekawego. Byłem rok temu w tej samej hali na gali TNA i bawiłem się wtedy nieco lepiej, bo miałem bilety VIP, sesje autografów i miejsce w drugim rzędzie, ale tutaj też było niesamowicie. Następnie DPW show 27 listopada w Holandii z m.in. Jushin ‚Thunder’ Ligerem i D’lo Brown’em, TNA w Wembley i wXw 18 Carat. ;) Polecam każdemu przeżyć to na żywo!

 

Fotka, którą zrobiono mi po gali:

r9fthv.jpg

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)