wXw „World Triangle League” 2014 @ Turbinenhalle Oberhausen

Kilka miesięcy temu zagadał do mnie stary znajomy z internetów, Milos w sprawie wyjazdu na gale wXw i nie zastanawiając się za dużo zabookowałem od razu bilety. Mieścina w której mieszczą się ważniejsze eventy tej federacji – Oberhausen – nie znajduje się daleko i atrakcji było co nie miara. W końcu to jeden z ważniejszych turniejów w Europie, gdzie poziom generalnie jest wysoki i sprowadzanych jest sporo gwiazd z zagranicy, chociaż nie ukrywam, że głównym selling pointem całej eskapady była obecność największej gwiazdy puroresu – Hiroshi Tanahashi.

Udaliśmy się na weekendowe eventy – tj. trzecią i czwartą, finałową noc turnieju wybierając bilety w drugim rzędzie po 32 euro za miejsce. Nie będę się rozpisywał na temat cen dotarcia do tego miasta, bo z każdej strony jest inaczej, ale Milos miał o wiele taniej przylatując z Polski niż ja podróżując pociągiem z Belgii. Oberhausen to bardzo przyjazne miasto i mimo iż początkowo ciężko było się ogarnąć, to z czasem wszystko się wyklarowało i do wszystkiego było blisko. Od stacji kolejowej do noclegu mieliśmy ok. kilometra, skąd pod Turbinenhalle gdzie odbywały się eventy było jakieś 1,5 km. Poza tym w promieniu 2-3 kilometrów można było zahaczyć o dwa spore centra handlowe, itd. także wszystko było praktycznie pod nosem i wszędzie można było dotrzeć pieszo.

wXw „World Triangle League” Night 3 4/05/14

Drzwi do sobotniej gali otwarte były po 18. Zebraliśmy się tam odpowiednio wcześniej i stała tam już spora kolejka. Zamiast płacić dodatkowo za przesyłkę biletów wybrałem opcję odebrania ich przy kasie i cały proces przebiegł bezproblemowo. Dalej co ciekawe zmuszono nas do zakupienia bonów na picie w barku – trzeba było zakupić przynajmniej 5 bonów w cenie 1€ za bon. Po schodach na piętro i oczom naszym ukazała się świetnie przygotowane miejsce do bawienia się w zapasy. Była to odświeżona wersja hali, która debiutowała w tym turnieju – po lewej od drzwi ustawione były stoliki z merchandise, po prawej toalety i barek. W środku oczywiście ring, który robił wrażenie – fajny motyw, że na galach wXw nie ma barierek między ringiem, a fanami i można podejść bardzo blisko – dotykałem narożniki, sprawdziłem miękkość ringu, itd. Fajne przeżycie. Ring z trzech stron (poza tą gdzie wchodzą wrestlerzy oblegany był już przez fanów, dopiero później zorientowaliśmy się, że panuje tam zasada „kto pierwszy, ten lepszy”). Strona od wejść wrestlerów wyglądała świetnie – były takie podświetlone bannery z sylwetkami wrestlerów i fajnie opracowana rampa. Pooglądałem merch – było tam wiele dvd wXw, BJW, CZW i US Indys oraz sporo koszulek. Nie chciałem jednak robić tego dnia zakupów i zostawić to na jutro. Zajęliśmy miejsca w drugim rzędzie z których był dobry widok.

1. Block A: Shane Strickland vs. Toby Blunt – Od dawna nie podążam za sceną indy, a szczególnie za CZW, także bohaterowie spotkania byli mi obcy, ale pamiętam z tego spotkania tyle, że było bardzo szybko i nie żałowali sobie spotów wysokiego ryzyka. Całość na pewno spełniła swoje zdanie rozgrzania przed dalszą częścią show.

2. Block A: Drew Gulak vs. Kazuki Hashimoto – Krótkie starcie, ale nie brakowało emocji. Obaj się postarali i doskonale wypełnili nieco ponad 5 minut jakie dostali. Hashimoto nie raz porywał się do stiffowych chopów, plaskaczy i elbowów, które oglądało się na żywo ze smakiem.

3. Block C: Axel Dieter, Jr. vs. Zack Sabre, Jr. – Spodziewałem się sporo high fly’u, zamiast tego skupili się głównie na mat wrestlingu, który wypełniał lwią część tego spotkania i doprowadził ich do 20 minutowego remisu czasowego. Fajny był motyw na koniec, gdy w ostatnich sekundach zaczęli okładać się pięściami i trzeba było ich rozdzielać. Pozytyw.

4. DJ Hyde & Melanie Grey vs. Mike Schwarz & Kimber Lee – Z całej walki najlepiej wspominam kobiety, a w szczególności Kimber Lee, której praca była świetna i naprawdę ją polubiłem. Jej akcje w ringu były bardzo wiarygodne i ma dziewczyna talent. Zakończono oszukaną dyskwalifikacją na korzyść teamu Hyde’a i Grey. Po wszystkim Lee wzięła za mikrofon i ogłosiła, że na jutrzejszej gali zmierzy się z Melanie w „CZW Rules” match co publika przyjęła owacjami.

Tutaj przerwa. Kolejny obchód wokół hali – do barku i zapalić oraz ponownie do stołu z merchandise. Gdy przechodziłem obok Kimber Lee ta uśmiechnęła się do mnie i po tym jak pozytywnie odebrałem ją w akcji wcześniej nie mogłem odmówić i nabyłem jej koszulkę. ;)

5. Block B: „Bad Bones” John Klinger vs. Rich Swann – Starcie o awans do finałów. Swanna miałem okazję oglądać już na żywo w Londynie w tym roku i wywarł na mnie wówczas wraz z Ricochete’m ogromne wrażenie, także nie ukrywam, że markowałem mu podczas tego weekendu. Bones to gościu o bardzo rozwiniętej muskulaturze, także można było zauważyć między nimi spory kontrast – wielki i dobrze zbudowany Bones i na przeciwko średniej postury Swann. Nie przeszkadzało im to jednak w odstawieniu świetnej walki, gdzie z każdej strony wynikało coś ciekawego – gdy natrafił się stosowny moment Swann potrafił wykonać jakiś rzut na oponencie i odwrotnie, mimo swoich wymiarów Bones nie szczędził sucide dive’ów poza ring. Wygrana Swanna i jego awans została świetnie przyjęta przeze mnie i publiczność. Trudno nie wspomnieć o śpiewaniu „All Night Long!”. :)

6. Block C: Jonathan Gresham vs. Karsten Beck – Gresham charakteryzuje się dosyć małymi rozmiarami; nie jest wiele wyższy od lin. Ma gimmick „baseballisty” i potrafi polatać. Karsten to inna bajka – gościu zbierał wręcz organiczny heat od publiczności, która uwielbiała go hejtować i denerwować swoimi chantami. W ringu też potrafi coś pokazać i ogólnie do jedna z najbardziej jaskrawych postaci weekendu. Nie odstawali od reszty i stoczyli walkę na poziomie, która awansowała Becka do finałów.

7. wXw Tag Team #1 Contendership 4 Way Dance: Chris Brookes vs. Michael Dante vs. Kim Ray vs. Robert Dreissker – Zwycięzca awansuje do walki o pasy drużynowe i kolejnej nocy. Zwykły spotfest, który nie pozwolił się nudzić, ale nie kojarzę też czegoś wybitnego z tego spotkania. Brookes wygrywa i po wszystkim odprowadzić do szatni przyszedł Gresham, który będzie jego partnerem w jutrzejszej walce o pasy.

8. Block A: Axel Tischer vs. Biff Busick – Oglądałem tych gości po raz pierwszy i bardzo pozytywnie ich odebrałem. Ogarnęli świetne starcie w którym nie brakowało szybkiego tępa, silnych ciosów, mocarnych spotów i takiej „otoczki”, której nie spotyka się często. Busick był niesamowity i do tego publika bardzo fajnie go dopingowała nucąc taki wpadający w ucho rytm, który jedynie dodawał całości czegoś szczególnego. Co zabawne, miejsce od nas po lewej jakiś gościu chyba za dużo wypił i nucił ten rytm na całe gardło kompletnie bez rytmu z resztą i wyglądało to bardzo komicznie. :D Wygrana Busicka i awans do finałów!

9. wXw Unfied World Heavyweight Title – 2 out of 3 Falls – Big Van Walter © vs. Tommy End – Walter ma świetne warunki fizyczne i do tego End, który przypomina nieco Gunnera z TNA i CM Punka. Od razu było widać, że nie będzie lekko i pokażą na co ich stać. Zaczęte bardzo dramatycznie i szybko – gdy Walter nie zakończył jeszcze swojej wejściówki End zaatakował go codebreakerem po czym wykonał brutalnego foot stompa z narożnika zyskując pierwsze przyłożenie w niespełna 15 sekund od rozpoczęcia. Od razu było widać, że to main event! Dalej działo się jeszcze więcej – okrążali ring, brawle w publice, wiele akcji wysokiego ryzyka na ringu. Walter odzyskał w końcu punkt po powerbomb. Walka o ostatni pin była niesamowita i wiele razy podczas ostatnich nearfalli byłem pewny, że całość się zakończy, jednak jakimś cudem zbierali się i ładowali kolejne konkretne movesy. Po 20 minutach ostatecznie Walter obronił tytuł. Poezja! Najlepsza walka jaką widziałem live ever!

Nastroje po naszej pierwszej, a ogólnie trzeciej, nocy turnieju były świetne. Poziom od początku był bardzo wyrównany, a ostatnie dwie walki – Busick/Tischer i Walter/End były niesamowite.

Niedzielna przygoda z wrestlingiem zaczęła się o wiele wcześniej. Obok Turbinenhalle od 12 zaczynał się taki „pchli targ”, gdzie fani i staff wXw sprzedawali swój stuff po niewygórowanych cenach. Wyruszyliśmy z miejsca pobytu już po 11 i będąc na miejscu mieliśmy jeszcze spory zapas czasowy, także postanowiliśmy wybrać się do pobliskiego centrum handlowego. Gdzieś ok. 13 byliśmy z powrotem. Ów „targ” mieścił się w ogromnej opuszczonej hali. Na stołach było wiele merchu – można było znaleźć praktycznie wszystko; gale WWE, wszystkie ważne US indys, jakieś składanki ‚Best of’, koszulki, figurki wrestlerów i dwa ciekawe magazyny – WWF Magazine z lat 90 podpisane przez Breta Harta i WCW Magazine dedykowane Sting’owi. Ceny były świetne – przy jednym stoliku kupiłem za 20€ koszulkę z logiem wXw i 3 płyty DVD. Przy następnym sprzedawali płyty po 3€ za DVD – ogarnąłem tam Best of CM Punk in FIP i składankę Castagnoli’ego w Japonii (co ciekawe, po otwarciu okazało się, że to nagrana przez kogoś płyta podpisana markerem). Przy stolikach pojawił się Rich Swann, który przeglądał z zainteresowaniem płyty i wyglądało to bardzo ciekawie. Po chwili zastanowienia podbiłem do niego i poprosiłem o zdjęcie na co zareagował bardzo sympatycznie. O 15 planowo miała odbyć się sesja zdjęciowa z Tanahashi’m, także było jeszcze sporo czasu do zabicia. Krzątaliśmy się wokół miejsca gdzie sprzedawali ten stuff. Milos wyszedł się przewietrzyć, a ja zostałem w środku jednak po chwili wyszedłem zapalić. Stojąc przy wejściu zauważyłem zbliżającego się Zacka Sabre, Jr. i Kazuki Hashimoto z bagażami. Sabre do mnie się uśmiechnął i nie tracąc okazji od razu wyrzuciłem papierosa i poprosiłem o fotkę z czym nie miał problemu – szybkie selfie z Zackiem ogarnięte. Dopaliłem do końca i wróciłem do środka gdzie sprzedawali ten stuff. Usiadłem koło ściany i nagle mnie zamurowało – na tej hali rozgrzewał się Tanahashi – wędrując spokojnie i rozciągając się co chwilę. Co jakiś czas przechodził obok mnie i za pierwszym razem mieliśmy kontakt wzrokowy i uśmiechnęliśmy się do siebie. Podjarka była nieziemska i od razu napisałem do Milosa, aby tam zawitał, bo szkoda takie coś przeoczyć. :) Miałem mały problem, bo nie udało mi się zamówić biletów na sesję z Tanahashim (na stronie widniały jako „sold out”), ale podpytałem staffu wXw i po uiszczeniu opłaty na miejscu nie mieli problemu z dopuszczeniem mnie do sesji. Wybiła 15 i zabrano nas do pomieszczenia, gdzie wszystko było już przygotowane do sesji. Stojąc w kolejce nic sobie nie robiłem, ale gdy byłem już ostatni przed podejściem do niego nieco mnie sparaliżowało. Nie wiedziałem co powiedzieć i to on pierwszy wyciągnął do mnie rękę i powiedział „Nice to meet you”, heheh. ;) Stres był, widać na fotce, ale cieszę się dalej z tego niezmiernie.

wXw „World Triangle League” Finals 5/05/14

Po sesji mieliśmy jeszcze sporo czasu i udaliśmy się od razu pod drzwi Turbinenhalle. Była tam już spora kolejka. Mieliśmy tego dnia plan dopchania się do ringu i zamiast siedzenia w drugim rzędzie, spędzenie tam całego show. Po długim oczekiwaniu w końcu otwarto drzwi i mimo iż biegiem udałem się na górę prawie wszystkie krawędzie były już zajęte. Stali bywalcy mają tam chyba już jakieś knify na dostanie się na najlepsze wejściówki albo osobne wejścia. Udało mi się jednak zająć miejsce obok jednego z narożników. Milos wkrótce do mnie dołączył. Było dosyć ciasno i ustaliliśmy, że będziemy się zmieniać co jakiś czas.

1. wXw Shotgun title 4 Way Dance – Axel Tischer © d. „Bad Bones” John Klinger vs. Drew Gulak vs. Shane Strickland – Muszę przyznać, że stojąc tak blisko akcji na ringu, gdzie w każdej chwili można go dosłownie dotknąć, to przeżycie nie do opisania. Akcje przy „naszym” narożniku były niesamowite! Opener to typowy spotfest, który miał kilka ciekawszych akcji – m.in. podczas jednej z nich wrestlerzy ustawili się tuż obok nas i Shane Strickland po sporym rozbiegu wykonał dive’a poza ring wyskakując ponad narożnik przy którym staliśmy.

2. Gebrüder Schild vs. Kazuki Hashimoto & Zack Sabre, Jr. – Po wejściu Sabre, Jr. złapał za mikrofon i wygłosił speech w którym mówił, że odniósł ostatnio wiele porażek i ma dzisiaj coś do udowodnienia, zaprosił również swojego partnera, Hashimoto, któremu również liga nie poszła (zero zwycięstw) i takim akcentem zaczęto to spotkanie. Utrzymywane było w dosyć humorystycznej atmosferze i fajnie przeplatało się to z interesującym tarzaniem się po macie w wykonaniu Zacka i wschodniego stiffu Hashimoto.

3. Keel Holding (Aaron Insane, Kim Ray, Michael Isotov & Sasa Keel) vs. AUTsiders (Big Daddy Walter & Robert Dreissker) & PROST (Mike Schwarz & Toby Blunt) – wieloosobowe drużynowe starcie, które w głównej mierze skupiało się na storyline między liderem Keel Holding Sasa Keel’em i Kim’em Ray. Keel złapał za mikrofon i odtrącił Ray’a z walki mocno mu ubliżając. Ten nie chciał się poddać, jednak w końcu wyniosła go „ochrona” (jakichś dwóch chuderlaków), a publika śpiewała tą pożegnalną piosenkę. Pod koniec gdy Keel był na narożniku Ray wrócił do akcji i robiąc irish whipa strącił Keela na liny i wygrał walkę. Wywołało to między nimi kłótnię. Ogólnie zbytnio mnie to nie porwało.

4. DJ Hyde vs. MANKA – kolejne już humorystyczne starcie. MANKA nie wygląda w ogóle jak wrestler. Wszedł na ring w rytmie „Voodoo Child”, po czym rozdarł swoją koszulkę, co przypominało Hulka Hogana. W trakcie walki poprosił o przerwę, rozsypał na macie działkę narkotyku i wciągnął ją przez zwiniętą w rulon dyszkę. :D Dostał po tym „Hulk Upa” i wykonał markowe akcje Hogana. Po chwili jednak Hyde zakończył to mocarnym lariatem i złapał za mikrofon mówiąc, że nikt w Niemczech nie jest w stanie mu dorównać. Po chwili zaczęła grać czyjaś wejściówka i do ringu zmierzała legenda Niemieckich federacji – Eddy Steinblock.

5. DJ Hyde vs. Eddy Steinblock – krótki brawl wokół ringu i zakończenie „Eddiegree”. Nie znam tej „legendy”, także nie wzbudziło to szczególnych emocji ale było słychać chanty „holy shit” wśród publiczności.

Przerwa. Milos chciał fotkę z Kimber Lee jednak ta życzyła sobie 5€ bądź gratis przy zakupie koszulki. Zrobiłem im zdjęcie i powiedziałem jej, że zakupiłem wczoraj koszulkę i też chciałbym fotkę. Pamiętała i fotka została zrobiona. ;)

6. CZW Rules: Kimber Lee vs. Melanie Gray – Nie był to jakiś deatch match rodem z IWA MS, ale pokazały kilka ciekawych spotów, m.in. Kimber upadła po bodajże german suplex na krawędź ringu i zakończono to superplex’em na stół. Fajny motyw, gdy brawlowały koło nas i Kimber kazała osobie stojącej obok niej trzymać Gray. Chętnie bym ją potrzymał. :D

7. wXw World Tag Team Titles – Hot & Spicy (Axel Dieter Jr. & Da Mack) © vs. Calamari Catch Kings (Chris Brookes & Jonathan Gresham) – Poza openerem event ten to głównie zlepek comedy matchy i innych udziwnień. Ten match jednak poprawił nastrój i odstawili przyzwoitą walkę. Było wiele akcji wysokiego ryzyka, różnych dive’ów poza ring, nieplanowany bleeding, nearfalle, emocje i głośny doping. Podobało mi się.

8. Special Attraction: Absolute Andy vs. Hiroshi Tanahashi – Po oglądaniu rozgrzewki i sesji zdjęciowej z „Ace of the Universe” nie mogłem być bardziej podhajpowany na ten występ. Gdy ruszyła jego muzyka emocje wzięły górę i razem z publiką darłem się na całe gardło. Coś w nim naprawdę jest, bo elektryzuje swoją obecnością. Publika przyjęła go niesamowicie i głośno krzyczeliśmy „TANAHASHI” CLAP CLAP CLAP REPEAT „TANAHASHI” CLAP CLAP CLAP! … Gardło było zdarte, ręce bolały od klaskania. :) Czas ogólne jakby zwolnił i gdy lektor poinformował, że to już np. 10 minut od rozpoczęcia spotkania to nie mogłem w to uwierzyć. Zakończone oczywiście na korzyść gościa markowym high fly flow. Po wszystkim odwalił swój guitar taunt i złapał za mikrofon mówiąc łamanym angielskim, że Niemieccy fani są najlepsi na świecie oraz że wróci wkrótce!

9. World Triangle League Finals: Biff Busick vs. Rich Swann vs. Karsten Beck – Finał. Trzy bardzo wyraziste postacie – z jednej strony Beck, który wzbudzał świetne reakcje i generował niesamowity heat, następnie zajebisty Swann wzbudzający chanty „ALL NIGHT LONG~!” i Busick do którego publika miała świetny patent z nuceniem pewnej nuty. To wszystko razem świetnie się komponowało. Stałem również wówczas całkiem przy ringu. Poziom był świetny i zrobili świetną walkę. Podeszli na rampę i wykonali tam sporo bumpów. Swann dodał ryzykowne skoki poza ring, Busick wniósł swoją agresję i stiff, a Beck swoje triki. Ręka bolała od uderzania z resztą w ring! Ostatecznie wygrał Beck. LOSER!

Po gali zostaliśmy jeszcze kilkanaście minut w środku. Wrestlerzy dalej sprzedawali swój merch. Pojawił się tam również Tanahashi w białej koszuli i czerwonym krawacie. Moją uwagę zwrócił Busick, którego miałem okazję oglądać po raz pierwszy podczas tego weekendu i generalnie sprawił, że zostałem jego fanem. Podszedłem do niego i poprosiłem o zdjęcie. Był bardzo sympatyczny, zgodził się i położył mi na bark swój CZW World Heavyweight title. Po wszystkim powiedziałem mu, że był świetny w ten weekend i ma nowego fana co skomentował tym, że bardzo to docenia i podziękował. Świetny gościu.

Ogólnie muszę przyznać, że świetnie się bawiłem. wXw cieszy się świetną atmosferą i fanami, którzy dbają o ich produkt – reagują na wszystko, przynoszą jakieś własne transparenty, itd. Całość tworzy nieziemski klimat i będąc tam niejednokrotnie myślałem o tym, że przypomina, a nawet i wyprzedza to, co można było zobaczyć na trybunach w ECW czy PWG. Byłem na live eventach TNA, WWE, Revolution Pro z topowymi gwiazdami indy, itd. ale ten weekend odbieram z moich dotychczasowych doświadczeń z wrestlingiem na żywo najlepiej. ;)

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

wXw „Shotgun” #175 (9/10/14)

Widać nas od 00:19:50 😉

 

 

Przeczytałeś? Machnij komentarz :)